«

»

(Nie)dobre zmiany na polskim rynku pracy

Polityka haseł i sloganów naprzeciw polityki czynów – odwieczny dylemat i pułapka dla aktorów życia publicznego. Wpadają w nią również przedstawiciele rządu PiS. Jedną ręką machają biało czerwoną flagą bądź wykrzykują przez megafon patriotyczna hasła, drugą natomiast pociągają za dźwignię bardzo niekorzystnych zmian. Fatalne skutki tych ostatnich, jeśli nie zostaną zahamowane, będą odczuwane przez wiele pokoleń.

Mateusz Morawiecki od początku nie był naszym ulubieńcem w rządzie Beaty Szydło, o ile jesteśmy w ogóle w stanie takich wskazać. Są to zazwyczaj ludzie lepsi i bardziej przyzwoici niż indywidua z poprzedniej ekipy PO-PSL, ale tamci zawiesili tak nisko poprzeczkę, że pozytywną roszadą nie powinno się w ogóle w tym miejscu ekscytować. Morawiecki jako były bankster pełni jednak w rządzie rolę wyjątkowo niebezpieczną, tym bardziej z racji swoich zwiększonych prerogatyw. Potwierdziło się to przy okazji jego ochoczej akceptacji traktatu handlowego CETA z Kanadą, który jak wiadomo niesie potężne zagrożenie dla polskiej gospodarki i polskiego rynku pracy.

Nie to jest jednak w przypadku wicepremiera Morawieckiego najgorsze. Od początku obecnej kadencji głosił on groźne hasła o masowym wpuszczeniu Ukraińców do Polski celem: kompensaty demograficznej wobec zapaści polskich wskaźników przyrostu naturalnego i emigracji oraz zagwarantowania masowej, taniej siły roboczej.

Z perspektywy nacjonalistycznej są to przesłanki całkowicie niedorzeczne. Naród powinien w pierwszej kolejności samemu zadbać o zastępowalność pokoleń, zanim wpuści do swojego kraju bliską kulturowo, ale jednak odrębną, a co ważniejszej zwartą masę ludzi o własnych interesach. Czy III RP już chce wywiesić białą flagę w tej materii? Nie jest również w interesie narodu przeprowadzanie takich wielkich operacji na rynku pracy, które dostarczają tanich pracowników, rugując z i tak niskopłatnych posad rodzimych mieszkańców, wysyłając ich na bezrobocie lub na emigrację.

Przez wiele miesięcy mieliśmy nadzieję, że są to jedynie zwykłe hasła i slogany, podobnie jak legendarny już „Plan Morawieckiego”. Niestety minęło już niemal półtora roku, tymczasem nikt z większości parlamentarnej nie podejmuje kroków, które zatrzymają kurs wyznaczony przez Morawieckiego. Tymczasem opinię publiczną ciągle zalewają dane o narastającej  skali imigracji ekonomicznej Ukraińców.

Sytuacja staje się na tyle poważna, że zauważają ją nie tylko przedstawiciele organizacji narodowych. Mówią o tym również inni, „poważniejsi” w oczach establishmentu obserwatorzy, związani nawet swego czasu z obozem Prawa i Sprawiedliwości. Warto przywołać chociażby wywiad Cezarego Mecha, który mówi wprost:

Podczas gdy w Chinach, władze utrzymują podaż pracy w metropoliach, co wymusza podniesienie płac, my na siłę sprowadzamy pracowników z Ukrainy, co te podwyżki zupełnie hamuje. Moim zdaniem, w Polsce następuję masowa ukrainizacja rynku pracy (…)

Już teraz takie działania nakierowują przedsiębiorców na to, aby zastępowali droższych Polaków tańszymi pracownikami ze Wschodu. Przez to firmy nie zarządzają efektywniej swoją kadrą, nie podnoszą wynagrodzeń, nie dokonują inwestycji, a polskiemu rządowi pozostają jedynie „krokodyle łzy” nad losem wykształconych Polaków na emigracji. Pozwalamy także, aby gospodarki Zachodu drenowały polską młodzież. Tego typu polityka staje się kuriozum makroekonomicznym w ujęciu historycznym.

CZYTAJ CAŁOŚĆ

Podzielając powyższą opinię, że w długofalowej perspektywie może to przynieść niepożądane dla naszej ojczyzny skutki, nie tylko na rynku pracy, wzywamy polski rząd do:

  • zahamowania niekontrolowanej imigracji ekonomicznej obywateli Ukrainy do naszego kraju
  • rozpoczęcie realnej debaty publicznej nad bilansem szans i zagrożeń związanych ze zjawiskiem importu taniej siły roboczej
  • ustalenie górnych kwot imigracyjnych i sektorów gospodarki, które potrzebują rzeczywistego wsparcia pracowników ze wschodu
  • ochrony Polaków na rodzimym rynku pracy, którzy zaczynają być masowo wypierani przez Ukraińców i to wcale nie w sektorach deficytowych
  • zaprzestania rozpasanej polityki socjalnej wobec nie-obywateli Polski, którzy nie zdążyli się jeszcze przyczynić do jego ogólnego bogactwa
  • przeciwdziałanie niegasnącej emigracji zarobkowej Polaków do krajów Europy zachodniej
  • wdrożenie mechanizmów, które będą stanowić zachętę dla polskich obywateli zamieszkujących kraje unijne, do powrotu do ojczyzny

Przypominamy, że obecny obóz władzy mając samodzielną większość parlamentarną i najważniejsze instytucje w państwie, co jest ewenementem w historii III RP, bierze na siebie również ogromną odpowiedzialność za los kraju, który w tym względzie zmierza w zdecydowanie złym kierunku.

Naród będzie to pamiętał!